sobota, 13 listopada 2010

4 zdjęcia z Gdańska

Dziś zamieszczam 4 zdjęcia, które zrobiłem w Gdańsku 3 lata temu.



czwartek, 11 listopada 2010

Dworek - Cieszacin Wielki

Cieszacin Wielki to wieś położona w województwie podkarpackim, w powiecie jarosławskim, w gminie Pawłosiów.

Cieszacin Wielki został założony w 1366 roku za panowania króla Kazimierza III Wielkiego. W okresie wczesnego średniowiecza osada zamieszkiwana była przez słowiańskie plemię Lędzian.


Na początku XIX wieku ziemie, na których leżał Cieszacin Wielki należały do rodu Terleckich z herbu Przestrzał. Później ziemie weszły w skład wiana córki Leopolda Terleckiego - Bronisławy Drohojowskiej (Terleckiej). W 1870 roku wyszła ona za mąż za Bolesława Drohojowskiego.

Ostatnim właścicielem obiektu był syn Bronisławy i Bolesława Drohojowskich, Jan Józef.

W 1944 roku ziemie, do których należał dworek w Cieszacinie Wielkim zostały upaństwowione. Po II wojnie światowej znajdowała się tam siedziba NKWD. W 1960 roku, po wyprowadzce służb, budynek zaadaptowano na potrzeby szkoły.

W latach 80. podjęto próbę remontu, ze względu na brak środków, nieudaną.

środa, 3 listopada 2010

Pozostałości z pękniętej kliszy

Dwa lata temu kupiłem na allegro analogowy aparat o nazwie Praktika MTL 5B. Cel był prosty - nauczyć się i nacieszyć robieniem zdjęć, których nie można zobaczyć od razu na ekranie aparatu. W moim przypadku było tak, że robiąc pierwsze zdjęcia wątpiłem czy cokolwiek wyjdzie. Modliłem się w duchu, żeby wyszło choć jedno czy dwa "w miarę" wyraźne. Końcowy efekt przerósł moje oczekiwania. Z pierwszego filmu zachowało się osiemnaście zdjęć. Wszystkie zachowałem do dziś, co znaczy, że wg mnie nie nadają się na śmietnik. A to spory sukces. Była radość i kolejne filmy, czytanie forów z poradami jak i gdzie ustawiać, wysłuchiwanie pana w sklepie fotograficznym, jak nawijać i zwijać kliszę. W dwóch słowach - szał analogowy. Aparat cyfrowy gdzieś z boku.

Później przyszła fascynacja fotografią codzienności, którą nieprzerwanie publikuję tutaj. Następnie zrobiłem kilka zdjęć Praktiką i... zapomniałem o niej prawie na rok. Niedawno sięgnąłem po nią i wypstrykałem resztę filmu. Dawno nie zwijałem kliszy. Popełniłem podstawowy błąd - nie docisnąłem przycisku umieszczonego u dołu aparatu i klisza pękła. Pierwsza myśl - bardzo głupia zresztą - próba szybkiego ocalenia tego, co pozostało. Tak jakby klisza w aparacie gdzieś biegła. Kilka ruchów wystarczyło, żebym znalazł się w łazience pod kocem z aparatem i małym pudełeczkiem na film w rękach. Ostrożnie przełożyłem pozostałości filmu do pudełka, łudząc się, że ocalam wiele kadrów.

Następnego dnia poszedłem do zaprzyjaźnionego sklepu fotograficznego i opowiedziałem tam wszystko, co tu powyżej powypisywałem. Pan z obsługi uśmiechnął się tylko i widząc moje błagalne spojrzenie przyrzekł, że spróbuje wszystkiego, ale nic obiecać nie może. Był wręcz przekonany, że nic z tego nie będzie.

Ocalało niewiele. Cztery dobre zdjęcia sprzed roku. Wybraliśmy się wtedy z żoną do Przemyśla pociągiem. Na pierwszym zdjęciu Iwona siedzi w budynku PKP w Przeworsku. Tam była przesiadka.


Kolejne, zrobione wewnątrz wagonu osobowego.


Następny kadr z widokiem na ulicę Kazimierza Wielkiego w Przemyślu.


I ostatni ocalony, z miłości do Coca-coli, po dobrym kebabie drobiowym.


Z jednej strony to naprawdę niewiele. Z drugiej duża radość, że uchowały się chociaż te cztery kadry. I co ważne, wróciła chęć i determinacja do robienia zdjęć Praktiką.

wtorek, 26 października 2010

Będzie częściej i będzie więcej

Miało być co tydzień. Przerodziło się w dwutygodnik, a ostatecznie stało się miesięcznikiem. Moje blogowanie podupadało z miesiąca na miesiąc. Kiedy zakładałem blog ponad półtora roku temu, zakładałem, że będzie on miejscem prezentacji i klasyfikacji wszystkich odwiedzonych przeze mnie miejsc opuszczonych i zrujnowanych. Szybko okazało się, że nie jestem w stanie w każdym tygodniu odwiedzać kolejnej fabryki, cerkwi czy kościoła.


W międzyczasie wykonywałem dużo zdjęć, które przedstawiają scenerie i ludzi zupełnie z tą tematyką niezwiązanych. Postanawiam więc od dziś, że na tym blogu pojawiać będą się nie tylko zrujnowane budowle.


Będzie zdecydowanie więcej zdjęć i będą częstsze wpisy. Lubię blogować, a ograniczenie się do jednej tematyki, spowodowało, że sam sobie tę przyjemność sukcesywnie odbierałem.


Dziś podaję zdjęcia z opuszczonej fabryki z Łodzi. Zabawne jest to, że nie wiem, co to za fabryka, ani nawet na jakiej ulicy leży. Znając życie, już dawno zrównano ją z ziemią. Wklejam te zdjęcia dlatego, że był to pierwszy zrujnowany obiekt, który sfotografowałem. Duży udział miała w tym Kasia, która mnie tam doprowadziła, pokazała i podpowiadała jak wykonywać lepsze zdjęcia.

Od tego czasu coraz częściej odwiedzam miejsca opuszczone, zrujnowane i skruszone przez czas.




Tę kompozycję stworzył Jerzy Gałecki:

niedziela, 24 października 2010

Cerkiew - Miękisz Stary

Miękisz Stary to wieś położona w województwie podkarpackim, w powiecie jarosławskim, w gminie Laszki.

We wsi znajduje się cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem Pokrow Przeświętej Bogarodzicy. Rusie a właściwie starosłowiańskie słowo "pokrow" oznacza opiekę. Jest ona symbolizowana przez welon lub płaszcz Najświętszej Marii Panny, która otacza nim wiernych.

Cerkiew zbudowana została w latach 1803-1811. Najstarszą częścią jest zrąb ścian sanktuarium. Na przełomie XIX i XX wieku dostawiono nawę i babiniec.


W 1885 roku wykonano nawy, a świątynię wzbogacono o zakrystię i kruchty. Budynek jest inspirowany murowanym barokowym budownictwem sakralnym.

Modlitwa do Bogurodzicy:





Do posłuchania: Tool - Schism